piątek, 26 maja 2017

cytat dnia - za Marcinem Lochem

[J. Leonhardt, Latein - Geschichte einer Weltsprache]
[summarium profanis: jedyną przyszłością języków historycznych - w tym łaciny i greki - jest powrót do ich nauczania jako języków w pełnym tego słowa znaczeniu. zmiana, jaka dokonała się w XVIII i XIX wieku, gdy łacina straciła znaczenie jako narzędzie do komunikowania się, a stała się głównie narzędziem do formowania umysłu, powoduje prawdziwy upadek kultury łacińskiej w naszych czasach. łacina zawsze była narzędziem komunikacji i jednocześnie narzędziem wychowawczym - wychowywała jednak nie jej gramatyka, ale dzieła w niej spisane. tych obu jej funkcji nie da się od siebie bezwzględnie rozdzielić. przenaukowienie (przegramatycyzowanie) procesu nauczania łaciny, z jakim mamy do czynienia od XIX wieku, nie daje tak naprawdę dostępu do tekstów, nie sprawia, że potrafimy je czytać bez różnorakich pomocy - gramatyk i słowników, z tego powodu cały proces nauczania skazany jest na niepowodzenie. języków starożytnych musimy po prostu uczyć jak normalnych języków.]

sobota, 20 maja 2017

Jednak łacina żywa czasem się przydaje

Np. przy lekcjach, które ostatnio mam z trójką brzdąców - w wieku 6 i pół, 8 i 10 lat - których mamy uparły się, by ich uczyć łaciny. Uczę głównie z Asteriksa w wersji łacińskiej (przekład: Karl-Heinz graf v. Rothenburg - arystokratyczne, podobnie jak hiszpańskie, nazwiska pomagają ćwiczyć pamięć), a łacina żywa przydaje się, gdy któreś z dzieci spyta: A jak jest sowa? albo: A jak jest wywar druidy?, na co mogę odpowiedzieć bez uciekania się do słownika.
Pamiętam taką sytuację związaną z pierwszym nauczycielem łaciny, na którego natknąłem się w późnym dzieciństwie, zanim jeszcze sam zacząłem uczyć się tego języka (choć pewnie pod jego wpływem wybrałem liceum z łaciną): jego uczennica dostała od rodziców pieska i postanowiła go nazwać z łacińska. Spytała zatem nauczyciela, jak jest pies po łacinie. A on, jak to filolog książkowy, odpowiedział, że musi sięgnąć po słownik. Dla mnie jego autorytet w tym momencie upadł - jak nie wiesz, jak jest pies w jakimś języku, to lepiej daj sobie z tym językiem spokój, a w każdym razie nie ucz go innych.
Ale bywa gorzej. Olek Wolicki, wielkiej sławy grecysta, opowiadał, że egiptolodzy są w stanie sami z siebie wygenerować po staroegipsku dwa zdania: "Skryba płynie w łodzi" i "Całe miasto się cieszy" (być może już o tym pisałem, ale scientia iterata longius memoria tenetur).

środa, 17 maja 2017

Winnetou - korekta

Nie hollywoodzka, bo to koprodukcja RFN (wtedy NRF) i Jugosławii była. Zdjęcia kręcone po wielkiej części w Jugosławii, w okolicach Boki Kotorskiej. Autorem powieści był Niemiec z Drezna, Karl May. Stąd, by oddać w tłumaczeniu  na łacinę z niemieckiego oryginału angielskie imiona bohaterów typu Old Firehand, tłumacze - Nicolaus Gross, a niezależnie jeszcze ktoś, kogo nazwiska nie pamiętam - musieli siegnąć po grekę; w pamięci kołacze mi się Pyrochiros ("ognista ręka"), ale głowy za to nie dam.

Z łaciny Asteriksa

Czy też p. Karla-Heinza (grafa) v. Rothenburga - czy aby nie stąd ród Krasnohorków? - który tłumaczył to dzieło na łacinę:
numquam umquam = nigdy w życiu! (dosadniejsze, choć pewnie mniej klasyczne niż nullo modo)
nudis verbis = powiem wprost
visne alapam? = (tu czerpnę z polskiego tłumaczenia p. Jarosława Kiljana:) a chcesz w dziób?

Ateistyczny maraton odpustowy

W ciągu ostatniego miesiąca byłem na trzech odpustach - na św. Zygmunta w Słomczynie, św. Bonifacego u bernardynów na Sadybie i św. Andrzeja Bobolę u jezuitów na Rakowieckiej, oglądałem i całowałem relikwie dwóch świętych (Bonifacego i Andrzeja B.); jak na ateistę wynik powalający. Na wczorajszym Boboli był i kard. Nycz, ale nieskromnie myślę, że moja tam obecność była większym cudem.  

Czeski kraul

Jakby mało nam było 'czeskiego filmu'!
Oto, proszę Państwa, hasło 'kraul' ze słownika czesko-łacińskiego Quitta & Kucharskiego: natatio canina n. Indiana. Czyli... "pływanie pieskiem albo po indiańsku" - to ostatnie może znaczyć i "po indyjsku/hindusku", ale raczej chodzi tu o słynnego wodza Apaczów, czy też jego hollywoodzką inkarnację; ale zaraz, czy aby nie pomylili go z Tarzanem - Winnetou wszak pływał głównie pod wodą (oddychając przez wystającą nad powierzchnię trzcinkę)? Najbardziej jednak dziwi "pieskiem", które u nas zupełnie innego "stylu" się tyczy. Czyżby czeskie psy pływały kraulem?


Pocztówka z Urzecza

W Święto Wisły nie mogło mnie tam zabraknać. W Karczewie:
i Górze Kalwarii:
Albo i odwrotnie:-)